Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Michał Syska: Nie dajmy wymazać majowego wyzwolenia ze zbiorowej pamięci

dodano 2015-05-08 13:28 w kategorii: Kraj

Organizacja obchodów 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej na Westerplatte to zadziwiająca decyzja. Wszak miejsce to związane jest z innym epizodem naszej historii: wrześniową klęską w 1939 roku. Bardziej logiczna byłaby lokalizacja tej uroczystości np. w Kołobrzegu, gdzie w marcu 1945 r. polscy żołnierze stoczyli jedną z najbardziej krwawych bitew w trakcie wielkiej ofensywy zakończonej  zatknięciem polskiej flagi w Berlinie. Problem w tym, że oddanie w ten sposób hołdu żołnierzom I i II Armii Wojska Polskiego byłoby niezgodne z wizją najnowszych dziejów wyznawaną przez prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz całą polską prawicę. Według niej bowiem wojna zakończyła się dopiero w 1989 roku, zaś wcześniej niemal całe społeczeństwo stawiało opór komunistycznym władzom: najpierw z bronią w ręku (jako tzw. żołnierze wyklęci), a później w szeregach pokojowej opozycji politycznej. Dla sporej części młodszego pokolenia ta mitologia wydaje się być niepodważalną prawdą historyczną.
 
Wymazywanie ze zbiorowej pamięci znaczenia roku 1945 ma nie tylko odniesienie do historii politycznej. Jej celem jest także wymazanie ważnego okresu historii społecznej. Zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami przyniosło bowiem nie tylko wyzwolenie od koszmaru wojny, codziennego strachu o życie swoje i najbliższych. Dla milionów Polek i Polaków było to także wyzwolenie społeczne: wyzwolenie z opresji feudalnych stosunków społecznych polskiej wsi, z okowów biedy miejskiego proletariatu, z analfabetyzmu i edukacyjnego wykluczenia. 
 
Okres II wojny światowej to czas radykalizacji nastrojów wśród europejskich społeczeństw. W pierwszych latach powojennych partie komunistyczne w Europie Zachodniej notują wzrost członkowskiej bazy i wyborczego poparcia, co skutkuje nawet partycypacją w kilku krajowych rządach. W 1945 roku w Wielkiej Brytanii władzę zdobywa Partia Pracy, która dokonuje kilku fundamentalnych reform społecznych (ze sztandarowym projektem publicznej ochrony zdrowia – NHS), tworząc instytucjonalne podwaliny państwa opiekuńczego. Co do konieczności budowy bardziej egalitarnych i inkluzywnych społeczeństw zapanował kompromis pomiędzy głównymi siłami politycznymi w większości państw europejskich.
 
W Polsce przekonanie różnych sił politycznych o potrzebie radykalnego zerwania z rzeczywistością ekonomiczną i społeczną II RP było zauważalne jeszcze w trakcie wojny. I dotyczy to nie tylko komunistów, lecz także ugrupowań związanych z rządem emigracyjnym. W 1944 roku gen. Bór – Komorowski depeszował do Londynu z postulatem, by rząd przyjął dekrety: „o przebudowie ustroju Polski obejmującego przejęcie bez odszkodowania na rzecz reformy rolnej wielkiej własności ziemskiej; o uspołecznieniu głównych gałęzi produkcji przemysłowej i ustanowieniu rad załogowych; o upowszechnieniu oświaty i opieki społecznej; o zasadach nowych ordynacji wyborczych do ciał ustawodawczych i samorządowych”.
 
Dlatego od razu po ustaniu walk w 1945 roku setki tysięcy ludzi, niezależnie od swego stosunku do nowych władz, włączyło się w odtwarzanie tkanki państwowej. Odbudowywali zakłady pracy, tworzyli przedszkola i szkoły, zakładali kluby sportowe i domy kultury. Robotnicy rolni, wyzyskiwani dotąd w pańskich dworkach, uzyskali wreszcie podmiotowość ekonomiczną dzięki reformie rolnej. Zaczęła się wielka rewolucja społeczna, która milionom ludzi przyniosła prawdziwy awans. 
 
Dzień Zwycięstwa w jego 70. rocznicę powinien być okazją do złożenia hołdu wszystkim tym, którzy włożyli olbrzymi wysiłek we wzniesienie Polski z wojennych zgliszczy. Jednak w myśl dominującej dziś narracji na szacunek zasługują dziś nie ci liczni, którzy po wojennym koszmarze chcieli żyć w pokoju i bez upokorzeń, jakich doznawali przed wojną, lecz ci nieliczni, którzy chcieli kolejnej hekatomby, by przywrócić ład społeczny oparty na nierównościach sprzed 1939 roku. W narracji tej wszyscy ci, którzy włączyli się powojenną rzeczywistość, byli albo żądnymi władzy zdrajcami, albo otumanionymi prospołecznymi ideami prymitywnymi przedstawicielami klas niższych.
 
Wybór Westerplatte na miejsce obchodów zwycięstwa nad faszyzmem jest nie tylko próbą wymazania ze zbiorowej pamięci żołnierzy, którzy swój okupiony straszliwą daniną krwi szlak bojowy zakończyli w 1945 r. w Berlinie. Jest także próbą wymazania cywilizacyjnych osiągnięć społecznej zmiany, jaka rozpoczęła się w  roku 1945.
 
W próbach tych Bronisław Komorowski stoi w jednym szeregu z Jarosławem Kaczyńskim, a Platforma Obywatelska z Prawem i Sprawiedliwością.  Dlatego tak ważna jest obecność silnej lewicy w przyszłym parlamencie. Bitwa o historyczną pamięć to także bitwa o przyszłość. Idealizacja II RP oraz przemilczanie zmiany społecznej w okresie powojennym służy bowiem legitymizacji dzisiejszych nierówności i dyskredytacji postulatów egalitarnych. To będzie jedna ze stawek jesiennych wyborów parlamentarnych. Ludzie lewicy powinni mieć tego świadomość.
 
Michał Syska
 
źródło zdjęcia: Facebook Michała Syski


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.