Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Szumlewicz: Obawiam się, że obietnice nie zostaną zrealizowane

dodano 2015-11-20 08:43 w kategorii: Kraj

Z Piotrem Szumlewiczem, doradcą OPZZ, rozmawia na łamach Trubuna.eu Bartosz Machalica.
 
Niebawem powstanie nowy rząd PiS. Jakie widzi Pan szanse realizacji postulatów OPZZ?
 
Trudno oceniać nowy rząd, ponieważ nie zaczął on jeszcze funkcjonować. W kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość złożyło wiele postulatów prosocjalnych i propracowniczych, z których część jest bliska związkowcom. Natomiast obawiam się, że niewiele z tych obietnic zostanie zrealizowanych. Program PiS jest wewnętrznie pęknięty, bo zakłada obniżki podatków i zarazem olbrzymi wzrost wydatków. Jeżeli zwiększa się wydatki, to trzeba wskazać źródła finansowania, a tutaj dostrzegam wiele braków w programie PiS. PiS obiecał znaczne podniesienie kwoty wolnej od podatku, nowe świadczenia na dzieci wysokości 500 zł miesięcznie, obniżenie wieku emerytalnego, obniżkę podatku CIT do 15%, zwolnienia od podatku w najbiedniejszych regionach Polski czy wreszcie olbrzymie podwyżki płac w budżetówce. Z drugiej strony już w trakcie kampanii PiS wycofał się z deklaracji wprowadzenia dodatkowej stawki podatku PIT dla najlepiej zarabiających. Obawiam się więc, że większość sensowych obietnic nie będzie zrealizowanych albo będą one realizowane kosztem olbrzymich cięć na innych obszarach gospodarki i polityki społecznej.
 
W jakich punktach OPZZ widzi możliwość współpracy z rządem Szydło?
 
Część obietnic złożonych w kampanii wyborczej przez Prawo i Sprawiedliwość pokrywa się z propozycjami, których od wielu lat broni OPZZ. Kluczowe rozwiązania dotyczą:
 
– uzależnienia przechodzenia na emeryturę od stażu pracy. OPZZ ma przygotowany konkretny projekt, pod którym podpisało się 700 tys. Polaków i Polek. Liczymy, że rząd uwzględni nasze postulaty w tej sprawie, a nie ograniczy się jedynie do prac nad obniżeniem wieku emerytalnego.
 
– wprowadzenie minimalnej płacy godzinowej. OPZZ wraz z klubem poselskim SLD przygotowało ustawę w tej sprawie, która jest szersza i bardziej kompleksowa niż ta, którą przygotował PiS. Być może uda się tutaj wypracować kompromis z rządem.
 
– doprowadzenie w ciągu kilku lat minimalnej płacy miesięcznej do poziomu co najmniej 50% średniego wynagrodzenia. Już w 2009 roku Donald Tusk obiecał działania w tym kierunku. Niestety skończyło się na obietnicach.
 
– radykalne ograniczenie umów cywilno-prawnych. Tutaj mamy cały pakiet rozwiązań. Liczymy, że rząd będzie nam sprzyjał na tym polu, chociaż Platforma również obiecała, że podejmie konkretne inicjatywy na tym polu i nic takiego nie miało miejsca.
 
– zwiększenie kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy. Obecnie PIP niestety ma bardzo niewielkie możliwości działania. Nasza współpraca z nią układa się bardzo dobrze, ale pole manewru jest bardzo ograniczone.
 
– znaczne podniesienie płac w sferze budżetowej. W trakcie kampanii wyborczej PiS złożył obietnice szybkich podwyżek wielu grupom zawodowym. Realizację obietnic wyborczych na tym polu będziemy szczególnie uważnie śledzić.
 
– zwiększenie progresji podatkowej – obniżenie podatków dla osób mało zarabiających i podniesienie obciążeń fiskalnych dla osób najbogatszych. Naszym zdaniem warto byłoby rozważyć podniesienie kwoty kosztów uzyskania przychodu. Popieramy zwiększenie kwoty wolnej od podatku, ale musiałaby się to dokonywać stopniowo i należałoby równocześnie wprowadzić dodatkową stawkę podatku dla osób najlepiej zarabiających.
 
– podniesienie i upowszechnienie świadczeń rodzinnych. Czekamy na szczegóły dotyczące wprowadzenia nowych świadczeń pieniężnych na dzieci. Wciąż nie wiadomo, jak będzie to rozwiązanie wyglądało w szczegółach i z jakich środków zostanie sfinansowane.
 
– chętnie podejmiemy dyskusję o zwiększeniu obciążeń podatkowych dla firm przynoszących największe zyski, ale mamy wątpliwości, czy wielkość sklepu powinna być kryterium rozstrzygającym o wysokości płaconego podatku.
 
– popieramy dążenie do poprawy sytuacji w najbiedniejszych regionach kraju, ale mamy wątpliwości, czy dobrym i konstytucyjnym pomysłem jest różnicowanie obciążeń podatkowych w zależności od poziomu bogactwa danego regionu
 
Jakie są potencjalne pola konfliktu OPZZ z nowym rządem?
 
Wszystko zależy od tego, na ile rząd będzie realizował obietnice wyborcze – szczególnie ważne dla OPZZ są kwestie związane ze stabilnością zatrudnienia, wysokością płac i zmianami w systemie emerytalnym. Jeżeli nie będzie obiecywanych podwyżek w budżetówce, może szybko dojść do konfliktu z poszczególnymi grupami zawodowymi. PiS obiecywał szybką poprawę sytuacji w górnictwie – jesteśmy ciekawi szczegółów. Jeżeli będzie to kontynuacja polityki poprzedniego rządu, może dojść do konfliktu. Innym ogniskiem zapalnym jest zapowiadana przez rząd likwidacja gimnazjów. Realizacja tego rozwiązania mogłaby wywołać masowe protesty nauczycieli z ZNP, którzy boją się likwidacji wielu tysięcy miejsc pracy. PiS obiecywał też radykalną zmianę w podejściu do dialogu społecznego – politycy PiS-u deklarowali w trakcie kampanii, że w znacznie większym stopniu niż w ostatnich latach rząd będzie uwzględniał postulaty związkowe. Liczymy, że otrzymają słowa, a OPZZ będzie traktowany na równi z Solidarnością.
 
Jak ocenia Pan gospodarczy pion nowego rządu, przede wszystkim ministrów Morawieckiego i Szałamachę?
 
Tak jak mówiłem, trudno mi oceniać nowy rząd, ponieważ nie zaczął on jeszcze funkcjonować. Natomiast dotychczasowa działalność ministrów gospodarki i finansów budzi raczej mój sceptycyzm. To ludzie o poglądach liberalnych gospodarczo i trudno uwierzyć, że będą wspierać rozwiązania prosocjalne i propracownicze. Warto pamiętać, że nowy wicepremier i minister rozwoju, Mateusz Morawiecki dotychczas był prezesem dużego banku, a jeszcze niedawno doradcą  Donalda Tuska jako premiera. Paweł Szałamacha wywodzi się natomiast z ultraliberalnych środowisk Unii Polityki Realnej i Instytutu Sobieskiego. Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby ten duet prowadził politykę bardziej lewicową gospodarczo niż ich poprzednicy. Obawiam się, że dobór ludzi o takich poglądach na stanowiska kluczowych resortów gospodarczych stanowi jasny sygnał, że nowy rząd wcale nie zamierza dokonywać istotnych zmian w polityce społeczno-gospodarczej, a może nawet prowadzić jeszcze bardziej szkodliwą politykę niż Donald Tusk  i Ewa Kopacz.
 
Czy przyszli szefowie resortów zdrowia edukacji budzą większe nadzieje?
 
Sądząc po ich dotychczasowych wystąpieniach, trudno o entuzjazm. W trakcie kampanii PiS obiecywał zwiększenie odpowiedzialności państwa za opiekę zdrowotną, tymczasem Konstanty Radziwiłł jest znany z wspierania rozwiązań idących w dokładnie odwrotnym kierunku. Wielokrotnie bronił on komercjalizacji i prywatyzacji służby zdrowia, jak też odpłatności za korzystanie z usług medycznych. Również  deklaracje nowej minister edukacji narodowej, Anny Zalewskiej mogą budzić obawy. Jak już wspominałem, pomysł likwidacji gimnazjów spotkałby się z protestami dużej części nauczycieli. Nowa minister znana jest też z bardzo konserwatywnych poglądów, co może budzić obawę, że szkolna edukacja zostanie w jeszcze większym stopniu niż obecnie podporządkowana umacnianiu prawicowego status quo.


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.