Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Prof. Grzegorz W. Kołodko w 60-lecie Traktatów Rzymskich

dodano 2017-04-13 18:26 w kategorii: Ludzie

Przystąpiłem do rządu lewicowo-centrowego 28 kwietnia 1994 r., a więc już 23 lata temu, ale to właśnie wtedy podpisano porozumienie o stowarzyszeniu (Polski – red.) z Unią Europejską. I tak na dobrą sprawę, ten proces został zapoczątkowany jeszcze za rządów premiera Pawlaka w roku 1994. Kiedy równo 20 lat temu odchodziłem z rządu, tempo wzrostu było rekordowo wysokie, na przestrzeni ostatnich bez mała dwu pokoleń i wynosiło 7,5%. Nigdy nie przypuszczałem, że wrócę do polityki po 5 latach, kiedy w skutek skrzyżowania nadwiślańskiego populizmu Unii Wolności i prawicowego populizmu w wykonaniu Akcji Wyborczej Solidarność; w skutek fatalnych błędów Balcerowicza, tempo wzrostu wynosiło 0,2. To był największy dramat polskiej gospodarki - szoku bez terapii - na początku dekady lat 90-tych, kiedy zdołowano polską gospodarkę. Profesor Liberadzki podpowiada mi o „dziurze Buaca”, nie było „dziury Bauca”, tak złośliwi lub życzliwi dziennikarze nazwali dziurę, którą zrobił tenże Balcerowicz, a Bauc ją tylko ogłosił. Czasami jest tak, że dostarczycielowi złych informacji ścina się głowę, albo przechodzą  do historii, jak Bauc dzięki dziurze, którą zrobił w skutek przechłodzenia gospodarki minister finansów i wicepremier w rządzie koalicyjnym AWS i UW.  Na gruzach, którego powstała Platforma Obywatelska, która nie wykorzystała swoich 8 lat, żeby wprowadzić Polskę do euro.  A gdybyśmy tam byli, mielibyśmy o około 10% wyższe dochody od obecnych. Ja poparłem to, co powiedział premier Tusk na deptaku w Krynicy we wrześniu 2008 r., gdyż zadeklarował, że ówczesny rząd wprowadzi Polskę do euro w roku 2011. Uważałem, że to było słuszne. Tak, były zawirowania związane z podmuchami światowego kryzysu finansowego i gospodarczego, ale pomimo to, a może właśnie dlatego, niektóre kraje w naszej części świata, tzw. nowi członkowie Unii Europejskiej, do euro przystąpiły. Wpierw Słowenia, a potem jeszcze przed kryzysem i gdy był kryzys, wpierw Słowacja, potem kolejno Estonia, Łotwa, czy nawet dwa lata temu Litwa.

Otóż, jak powiedziałem przed chwilą do mediów, ja przyjąłem propozycje i wstąpiłem do rządu po raz drugi wczesnym latem roku 2003, kierując się dwoma względami. Po pierwsze, krytycznie oceniając politykę opierająca się na źle zdefiniowanych celach i złej teorii ekonomicznej, uważałem, że jest możliwość i trzeba przyspieszyć tempo wzrostu. Może Państwo tego nie pamiętacie, media tego nie przypominają, ale nasz kolega minister finansów i wicepremier Marek Belka ogłosił wtedy kiedy, w rządzie Leszka Millera, przejął stery gospodarcze na krótko: 1 – 3 – 5. Z dna, do którego doprowadził rząd „solidarnościowy”, kiedy było to rachityczne, poniżej 1% wzrostu, że w roku następnym będzie 3, a w następnym 5. Ja powiedziałem: 3 – 5 – 7. Media, które zawsze są wokół, szydziły z tego, ale tak było. Bardzo szybko, dzięki pakietowi antykryzysowemu udało się uzyskać: 4 – 5 – 6 i w pierwszym kwartale 2004 r. było 7%. Dlaczego dzisiaj o tym mówię? Pamiętam, jak bardzo trudno było pozyskać zdecydowaną większość społeczeństwa, a przecież przeprowadzaliśmy referendum, do tego słusznego, historycznego kroku.

NIE NALEŻY ROBIĆ WIELKICH ZMIAN, bez zrozumienia większości społeczeństwa. Niekoniecznie aplauzu, niekoniecznie muszą wychodzić na ulicę i demonstrować, że są za. Ale nie mogą być przeciw. W sytuacji, kiedy było referendum, absolutnie większość nie mogła być przeciw. A byłaby przeciw, gdyby trwała stagnacja, do której doprowadziły rządy i błędy Balcerowicza. Wówczas bardzo wątpię, czy większość byłaby za. To jest czynnik wewnętrzny. Natomiast, jeżeli prowadzona byłaby polityka populistyczna, typowa dla obecnie rządzącej formacji, przez niektórych nazywana tu i ówdzie, nowym nacjonalizmem. To przypuszczam, że to Unia Europejska nas by nie chciała i stwierdziła, że nie spełniamy pewnych kryteriów, nie tylko ekonomicznych. Przystąpiliśmy do Unii Europejskiej i dzięki temu w ciągu tych lat członkostwa już 13, za chwilę będziemy świętować 13 szczęśliwą rocznicę, nasz dochód jest przeciętnie o kilkanaście, może nawet o 20% większy niż byłby. Jest to ewidentny skutek ekonomiczny i jako ekonomista mogę z czystym sumieniem popatrzeć na ten trudny okres negocjacji, spierania się, Kopenhagi, Aten; wizyty we wszystkich 15 ówczesnych krajach Unii Europejskiej, jako Wasz wicepremier i minister finansów, przewodniczący Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, że więcej wynegocjować to się wtedy nie dało. Być może patrząc na cały proces, na to co robili poprzednicy Leszka Millera, może by się dało, ale już nie w tym okresie, kiedy my tę politykę koordynowaliśmy.

A teraz patrząc w przyszłość. Absolutnie nie od dziś głoszę pogląd, że globalizacja, którą definiuję jako liberalizację i integrację w dużym stopniu funkcjonujących w odosobnieniu gospodarek narodowych w jeden wspólny rynek globalny, jest procesem nieodwracalnym. I to pomimo zaburzeń, które się ostatnio pojawiają w związku z tym, że nie wszyscy sobie radzą w sposób społecznie akceptowany z kolejnymi falami kryzysu: finansowego, gospodarczego, społecznego, kulturowego, politycznego; nie radzą sobie, a wręcz odwrotnie, z nasilającą się fazą migracji przed, którą niektórzy z nas, a ja na pewno przestrzegaliśmy. To są pęknięcia, które biorą się z tego, że po prostu kompromituje się na naszych oczach, w jakimś stopniu także w Polsce, w różnych epizodach współczesnej historii, z jednej strony neoliberalizm, z drugiej strony kapitalizm państwowy. I te dwie wielkie formacje nie mają dobrej przyszłości. A wielu ludzi nie rozumie tego, co i kto się kompromituje, wobec tego gniew ludu pracującego i niepracującego miast i wsi obraca się przeciwko globalizacji. I wychodzą demony w postaci nowego nacjonalizmu z USA na czele, w postaci takiego a nie innego wyniku wyborów prezydenckich;  zagrożenia, które mamy już za sobą w Holandii; a niedługo będziemy mieli problem wielkich napięć we Francji.

A jeżeli ma to być „America First”, „Vive la France”, “Alternative für Deutschland”, “Polska dla Polaków”, to my wszyscy jesteśmy skazani na wielką klęskę. Gdzie będziemy sobie z rozrzewnieniem wspominać, jak to dobrze było w czasach liberalnej globalizacji, jeśli ona miała elementy społecznej gospodarki rynkowej. Propozycja na przyszłość musi opierać się na dobrej teorii ekonomicznej, ja ją nazywam nowym pragmatyzmem, to jednak musi być społeczna gospodarka rynkowa, którą raz i drugi próbowaliśmy realizować. Ja w tej samej roli, Leszek Miller raz jako minister, który czasami starał się mnie zwalczać nieskutecznie; a potem jako mój szef, który starał się mnie popierać do czasu skutecznie. Społecznej gospodarki rynkowej nie buduje się przez 4-letnie kadencyjne zrywy, ale przez pokolenia czego dowodzą państwa nordyckie, a jeżeli jest to przerywane, a to państwowym kapitalizmem, a to nadwiślańskim neoliberalizmem, to mamy sytuację jaką mamy. I dzisiaj wobec tego Polska staje wobec trudnej sytuacji, gdyż powinna uciekać do przodu bez ogólników, które wczoraj także słyszeliśmy, że nasze wszystkie postulaty zostały uwzględnione, odnośnie także do tego, że Europa ma być zjednoczona, jakby to był jakiś nasz oryginalny postulat.  I w tym kontekście wystąpiłem, w tej akurat fazie w sposób przemyślany i rozpętało to wielką debatę ogólnonarodową – euro a sprawa Polska.

Polska powinna dzisiaj przystąpić do euro z dwu zasadniczych powodów. Pierwszy jest polityczny, do którego przywiązuję jako ekonomista mniejszą wagę, od razu bylibyśmy państwem tzw. strefy centralnej, czy pierwszej szybkości, bylibyśmy już prawie na równi, również ze względu na pozycję geopolityczną, z tego powodu, że jesteśmy najważniejszą gospodarką, społeczeństwem, państwem, narodem, kulturą Europy Środkowo-Wschodniej, może nawet mocniejszą niż Hiszpania. Wobec tego w Wersalu, obok Merkel i Hollanda, obok premiera Włoch i premiera Hiszpanii; stałaby nasza pani premier i byłaby zupełnie inna narracja. Także Europa i Unia Europejska byłaby postrzegana przez prezydenta Trumpa i prezydenta Xi oraz prezydenta Putina, którzy i tu akurat jest paradoks, bo akurat prezydent Xi, przywódca chiński najbardziej się martwi europejskimi pęknięciami i kryzysem, on nam dobrze życzy, ponieważ oni też mają na tym wiele do ugrania. I elementy ekonomiczne.

Na ten temat jest debata, która trwa na łamach „Rzeczpospolitej” i wypowiedziało się kilkanaście osób: przedsiębiorcy, biznesmeni, politycy, ekonomiści i zdecydowana mniejszość przeciw. Natomiast wypowiedzieli się ci politycy, którzy obecnie rządzą: że nie bo nie, że nie bo za 10-20 lat, że wpierw musimy dogonić Niemcy, a najlepiej przegonić. Otóż chcę państwa zapewnić, jako ekonomista, że gdybyśmy mieli w Polsce euro wchodząc do tego obszaru przy właściwym kursie walutowym, co jest sprawą krytyczną i na ten temat możemy też podyskutować, bo jako ekonomista wiem miej więcej, co to jest właściwy kurs konwergencji; to mielibyśmy wyższe tempo wzrostu w przyszłości. Więc jeśli komuś marzy się doganianie, może nie od razu Niemiec, ale w zasięgu kilkunastu lat, maksimum kilku jest dogonienie Włoch, Hiszpanii. Mamy powód do radości dlatego, że Włochy mają PKB na mieszkańca taki jaki miały 20 lat temu, Grecję już przegoniliśmy, a Polska jest bogatsza niż najbiedniejszy kraj spośród tej piętnastki. Dzieje się tak nie dlatego, że w Polsce był boom w czasie postsolidarnościowych rządów, tylko dlatego, że zła polityka doprowadziła do tego straciła 27% z tego PKB. Otóż na moich oczach, powoduje to oczywiście moją troskę, jako ekonomisty, moją troskę jako obywatela, także i pewien żal, jako byłego polityka, że to dzieło, któremu nadaliśmy taką dynamikę, tu jeszcze raz podkreślę, że przecież w kwietniu 1994 r. podpisaliśmy umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. I to też był rząd SLD-PSL, też byliśmy w tym rządzie. Ta dynamika może być utracona i dlatego warto dzisiaj przekonywać, nie krytykować za bardzo tylko przekonywać rządzących polityków, że wejście Polski do euro i euro do Polski i bardziej intensywne uczestniczenie w procesie integracji europejskiej to jest dobre dla: polskiej gospodarki, polskiego społeczeństwa, polskiego państwa.   

prof. Grzegorz Kołodko



Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.