Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

RZECZYPOSPOLITA POKŁÓCONA

Data dodania: 2016-05-20 11:23

Stajemy się sami dla siebie wrogami.

Jesteśmy chyba jedynym państwem na świecie, w którym przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocą w radiu i telewizji pół żartem, pół serio zalecano, aby nie poruszać tematów politycznych – wyborów, Smoleńska i Trybunału Konstytucyjnego. No i nie udało się, ale na szczęście rodzina podzieliła się na tych, którzy twierdzili „no i wreszcie będzie porządek, ujawnią prawdę”, i tych, którzy twierdzili „zamach na demokrację, skandal, zamach stanu” oraz tych, którzy mówili „dajcie spokój, przecież są święta”.

Przyznaję, że przeciwników tych „nocnych” dobrych zmian wprowadzanych przez PiS w naszym kraju w mojej rodzinie było więcej. Może wynikać to stąd, że przy stole zasiada kilku prawników. Po świętach byliśmy zaproszeni do znajomych, gospodarz w holu poprosił, aby nie poruszać tematu polityki i uprzedził, że ci obok nas to zawzięci „...wcy”, ci naprzeciwko to chodzące „radio ...yja”. No dobrze, jakoś się udało. Na imieninach kolegi mało nie doszło do sprzeczki, bo kolega nie uprzedził, że z boku siedzi zagorzały zwolennik „…”. Na zebraniu członków stowarzyszenia Nasz Dom – Rzeszów od jednego z działaczy dowiedzieliśmy się, że jego żona ma diametralnie różne poglądy od niego, nie dosłyszałem, czy zabrania mu chodzić na wybory, czy też chowa mu dowód, żeby nie głosował, ale nie o te szczegóły tu chodzi. W kręgu dobrych znajomych, żeby totalnie nie popsuć atmosfery, z jednym z dyskutantów udaliśmy się do kuchni, gdzie dłuższy czas przekonywałem go, że dzisiejsza socjaldemokracja nie ma nic wspólnego ze Stalinem, że lewica to ruch walczący o równe prawa i szanse dla wszystkich.

Poszedłem na rynek, na wiec KOD zorganizowany przeciw zmianom ustawy „aborcyjnej”, zauważyłem, jak mój były nauczyciel (chociaż słowo nauczyciel w jego przypadku to za dużo powiedziane) zapytywał napastliwie młodą dziewczynę trzymającą flagę KOD: „a jakie wy nam dacie emerytury?”. Nie podszedłem, bo nie chciałem facetowi „nawtykać”, że to jego nauczanie przedmiotów technicznych było tak kiepskiej jakości, iż po technikum mechanicznym wybrałem prawo, którym zajmuję się zawodowo prawie 40 lat. Znajomy dzwonił do mnie, że przyjdzie ktoś z jego rodziny do mnie służbowo i mówił „tylko nie wdawaj się z nim w dyskusję na temat… bo on jest zagorzałym …”. No tak chyba u nas jeszcze nie było, przynajmniej ja nie pamiętam. Słyszałem o kilku bójkach „towarzyskich”, które wynikły z różnic poglądów w temacie katastrofy smoleńskiej – „mgłę wywołano, były wybuchy, a brzoza była dawno złamana”.

Strach się bać i strach w towarzystwie coś powiedzieć, żeby się komuś nie narazić, nie narobić sobie wrogów. Ale z drugiej strony jak tu milczeć, gdy PiS chce traktować Unię Europejską jak dojną krowę, przy czym chce mieć z niej jednocześnie „mięso i mleko”, a to jeszcze nigdy nikomu się nie udało. Coś musi się wydarzyć, tak się nie da normalnie żyć, wszystkich nas ogarnia psychoza strachu, podejrzliwości, nieufność i wrogość towarzyska, zaczynamy się określać i wartościować w oparciu o poglądy polityczne. Kościół publicznie namawia do nacjonalizmu i wspiera ONR, popiera zwolenników wieszania Żydów.

Stajemy się sami dla siebie wrogami, więc po co nam niepodległość, doświadczenia II wojny światowej, holokaust, partyzanci, przetrwanie czasów stalinizmu i ta cała dzisiejsza demokracja? Zamiast iść do przodu, zbliżać się do Zachodu, cofamy się i obracamy na Wschód. Zapominamy tylko o tym, że Wschód też idzie na Zachód, tylko że pięćdziesiąt razy wolniej.

 

Bogusław KOBISZ

 

Komentarze